Jak zatrzymać na dłużej kolor włosów?

Dlaczego nasze włosy po kilku myciach nie mają tak ładnego odcienia blond jak bezpośrednio po fryzjerze? Jaka jest przyczyna nadmiernego żółknięcia włosów lub tego, że włosy wpadają w odcień rudości? 

 

Witaj Julita, farbuję moje włosy lecz widzę, że po kilku myciach zmieniają one kolor (nie są takie same jak bezpośrednio po farbowaniu). Mój jasny blond robi się ciemniejszy (wpada w rudy). W jaki sposób powinnam pielęgnowac włosy by tego uniknąć? Czy powinnam stosować odpowiednie kosmetyki do włosów? Dziękuję. Karolina

Karolina,
Powodów żółknięcia włosów blond jest kilka. Rozjaśnianie jest takim rodzajem koloryzacji, która polega na pozbyciu się naturalnego pigmentu z włosa. W tym procesie uzyskujemy jasne włosy, ale pozbawione pigmentów niebieskich i zielonych. We włosie pozostają pigmenty żółte. Zwykle farba rozjaśniająca działa dwu etapowo, po pierwsze rozjaśnia włos, a po drugie nadaje zadany odcień (tonuje). Niestety tak uzyskany odcień włosów nie jest bardzo trwały. Poza tym włosy mogą zmieniać kolor pod wpływem wody z kranu. Natomiast jest kilka sposobów, żeby móc dłużej cieszyć się pięknym kolorem. Po pierwsze trzeba używać odżywek i masek do włosów o niskim pH tak aby zamykać łuskę włosa i zapobiegać wypłukiwania się pigmentów. Po drugie można używać szamponów i odżywek z fioletowym pigmentem. Po trzecie można między jednym, a drugim farbowaniem pójść do fryzjera na tonowanie.
Pozdrawiam, Julita

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar

Tomasz Ossoliński o pracy, kosmetykach i nowej edycji Project Runway.

Wbrew pozorom mężczyźni również nie mają w co się ubrać… O spełnianiu marzeń, uczestnikach nowej edycji Project Runway, kosmetykach i zabiegach, a także ile par garniturów powinien mieć mężczyzna w swojej szafie opowiada bardzo znany krawiec i projektant Tomasz Ossoliński.

Tomasz Ossoliński wywiad dermaestetic
Tomasz Ossoliński zdj. Magda Wunsche i Agnieszkę Samse

Justyna Gawryś: Panie Tomaszu jest mi niezwykle miło, że znalazł Pan czas mimo tak szalenie napiętego kalendarza. Za Panem nagrania do drugiej edycji Project Runway. Jak Pan ocenia uczestników tej edycji? Czy widzowie znajdą w niej kolejnego “Maćka” bądź “Kubę”?

Tomasz Ossoliński: Wolałbym uniknąć porównywania uczestników obu edycji. Na pewno są to ludzie, którzy przychodząc do programu widzieli po co do niego idą. Znają fabułę, format, wiedzą jak to jest robione. Wiedzą, że liczy się projektowanie, ale również osobowość. Zdecydowanie jest to grupa bardzo mocnych charakterków. Natomiast nie warto się tu doszukiwać kolejnego Maćka czy Kuby. Szukamy czegoś nowego. Nawet mówię, że ta pierwsza edycja to było takie przedszkole, teraz mamy szkołę średnią albo nawet wyżej. Zawodnicy są mocniejsi, bardziej świadomi, wiedzą ile PR’owo daje ten program i jak dużo mogą dzięki niemu osiągnąć.

Justyna Gawryś: Czyli są bardziej dojrzali?

Tomasz Ossoliński: Oj tak, zdecydowanie!

Justyna Gawryś: Jak Pan czuje się w roli mentora?

Tomasz Ossoliński: To jest fajna przygoda i praca. Dwa miesiące bardzo intensywnej pracy, nagrania… Bardzo to lubię, to bardzo przyjemne spotkania z bardzo interesującymi ludźmi.

Justyna Gawryś: No dobrze pozwolę sobie na krótką retrospekcję. Jest Pan ponad dwadzieścia lat w branży modowej, jak Pan ocenia swoje pierwsze kroki z perspektywy czasu? Przecież kiedy Pan zaczynał nie było tego typu programów, Internet raczkował, a o mediach społecznościowych nikt nie słyszał.

Tomasz Ossoliński: To jest kompletnie inny świat tzn. mamy w programie 19-tka Michała. Patrząc na siebie na początku kariery i na niego dzisiaj, widzę że obecnie są kompletnie inne możliwości. Kiedy zaczynałem Polska nie należała do Unii Europejskiej, edukacja w takich szkołach jak Saint Martin’s była niedostępna ze względu na wysokie ceny, nikogo nie było na to stać. Dzisiaj po 20 latach, po dwóch dekadach młodzi projektanci mają dużo większe możliwości rozwoju. Świat się skurczył i otworzył.

Justyna Gawryś: Czyli teraz jest łatwiej niż kiedyś?

Tomasz Ossoliński: Łatwiej i trudniej. Jest Internet, są różne aplikacje, można wyjechać i studiować to co się chce, a z drugiej strony wszystko to jest ogólnie dostępne, więc jest też większa konkurencja. Natomiast jeżeli ktoś ma talent, to zawsze się przebije.

Atelier Tomasza Ossolińskiego w Warszawie
Atelier Tomasz Ossoliński ul. Mokotowska 56, Warszawa

Justyna Gawryś: Wszystkie osoby, które przychodzą do Pana Atelier na pewnym etapie są obsługiwane bezpośrednio przez Pana. Jak Pan znajduje na to czas w obliczu tak dużej ilości klientów?

Tomasz Ossoliński: To Pani Marta i Pani Olga dbają o mój kalendarz (śmiech). Na co dzień jest to moja praca i spotykanie sie z moim klientami to przyjemność, nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Czasem nie mogę być na wszystkich przymiarkach i nie od razu się pojawiam, ale docelowo spotykam się z każdym klientem.

Justyna Gawryś: Za nami tegoroczna gala oscarowa. Szył Pan smoking dla Pawła Pawlikowskiego i Tomasza Śliwińskiego. Co Pan czuje w takich momentach?

Tomasz Ossoliński: Bardzo się cieszę, że polski film dostał Oscara, to jest wielkie wyróżnienie dla polskiego kina. Szczególnie, że zauważono film tak trudny i tak bardzo kameralny. Każdy z projektantów marzy o tym by zaistnieć na najważniejszym na świecie czerwonym dywanie. A jeśli ktoś odbiera Oscara w twoim ubraniu, czy to w sukni, czy smokingu… to jest spełnienie marzenia i wielka przyjemność.

Justyna Gawryś: Spełnił Pan swoje marzenie po raz kolejny…

Tomasz Ossoliński: Tak. Mam już dwa małe Oscary w Atelier. Od Agnieszki Holland, a teraz od Tomka Śliwińskiego. Pierwszy raz 10 lat temu ubierałem na Oscary Hanię Polak, która była nominowana za „Dzieci z Leningradzkiego”. Hania była ubrana w sukienkę mojego projektu i wychodziła na scenę – był to pierwszy i jedyny raz kiedy nominowani czekali na ogłoszenie werdyktu na scenie. To było duże przeżycie i później Agnieszka Holland i nominacja do Oscara za „Katyń” Andrzeja Wajdy. To jest miłe, to jest moja praca i sprawia mi to wielką przyjemność.

Justyna Gawryś: Życie w ciągłym biegu zapewne niekorzystnie wpływa na dobry wygląd i utrzymanie kondycji. Co Pan robi żeby zdrowo i dobrze wyglądać?

Tomasz Ossoliński: Powiem tak… Nie mam w domu suszarki do włosów zresztą to widać, nawet teraz moje włosy są mokre. Żyję intensywnie i często nie mam czasu na zabiegi kosmetyczne. Teraz zadbała o mnie przyjaciółka Magda Pietruszkiewicz z Murad Polska. Rok temu podczas premiery filmu dokumentalnego o mojej pracy w reżyserii Judyty Fibiger otrzymałem od niej prezent w postaci kosmetyków przyznam szczerze, że o nich wtedy zapomniałem (śmiech). Niestety zima jest bardzo niekorzystna, wysusza skórę i człowiek jest bardzo przemęczony. Teraz, kiedy zaczynaliśmy drugą edycję Runway’a, Magda wyposażyła mnie we właściwy zestaw i przyznam szczerze, że po raz pierwszy poczułem różnicę.

Justyna Gawryś: Jakich kosmetyków na co dzień Pan używa?

Tomasz Ossoliński: Murada. Są to bardzo dobre kosmetyki i działają. Zaawansowane serum do twarzy z witaminą C Advanced Active Radiance®, nawilżający tonik do twarzyintensywnie nawilżający krem do twarzy Hydro-Dynamic®. I tyle (śmiech)

Justyna Gawryś: Przyjaciółka bardzo dobrze o Pana zadbała. A kiedyś La Mer…

Tomasz Ossoliński: Tak, kiedyś La Mer, z resztą produkty do make-upu właśnie tej marki są stosowane na planie Project Runway. Lubię zmieniać kosmetyki, zauważyłem, że skóra się bardzo szybko przyzwyczaja i nie można do tego dopuścić. Są takie momenty, że w ogóle wszystko odstawiam, to jest zawsze bardzo intuicyjne. La Mer również bardzo dobrze działa na skórę. Bardzo długo przekonuje się do wszelkiego rodzaju kosmetyków. Natomiast stosując Murada widzę różnicę. Spędzałem 14 godzin na planie, nie jestem przyzwyczajony do tego by mieć “wytapetowaną” twarz. W trakcie pracy przy nagraniach człowiek jest bardzo zmęczony bo jest to bardzo ciężka praca. Skóra jest narażona na suche powietrze, klimatyzację, a do tego stres. Kosmetyki Murad ratowały mnie w tym intensywnym czasie.

Justyna Gawryś: A korzysta Pan z zabiegów?

Tomasz Ossoliński: Nie, nigdy. Ja się boję igły.

Justyna Gawryś: Ok, nie medycyna estetyczna, ale takie miziu miziu (śmiech) w gabinecie kosmetycznym?

Tomasz Ossoliński: Czasami jest, ale to też bardzo rzadko.

Justyna Gawryś: Czy ma Pan ulubione miejsce na mapie Warszawy?

Tomasz Ossoliński: Na Śląsku mam Panią Marylę – Studio Maryla Piekary Śląskie. Gdyby była w Warszawie byłaby milionerką (śmiech). Gabinet znajduje się niedaleko fabryki, w której szyję garnitury. Jestem u niej raz na pół roku jak mi się uda. Maryla jest fantastyczna.

Justyna Gawryś: To rzeczywiście często (śmiech). Dlaczego mężczyźni wstydzą się, tego że chodzą do gabinetów?

Tomasz Ossoliński: To nie jest kwestia wstydu. Każdy musi się do tego przekonać. Ja to potraktowałem profesjonalnie w kontekście programu, w kontekście mojej pracy. To jest dla nie najważniejsze.

Justyna Gawryś: A perfumy?

Tomasz Ossoliński: Nie mogę zdradzić bo się wyda czego używam (śmiech). Lubię stare zapachy. Przez cały Project Runway używałem Santos de Cartier.

Justyna Gawryś: Wiadomo, że nie wszystkie osoby, które przychodzą do Pana mają nienaganną sylwetkę. Czy szycie na miarę pozwala ukryć te wszystkie mankamenty?

Tomasz Ossoliński: Bardzo. Wykonanie garnituru na miarę i dobranie odpowiedniej tkaniny pozwala stworzyć ubranie idealne, nawet dla osób o niestandardowych sylwetkach. Uszycie perfekcyjnego smokingu dla Pana, który nie może sobie znaleźć garnituru w sklepie ze względu na nietypową budowę, to dla mnie jako krawca fajne wyzwanie. Lubię szyć dla klientów o wymagających figurach, bo po skończonym zadaniu odczuwam dużą satysfakcje. W moim Atelier podchodzimy indywidualnie do wszystkich klientów, nie zależnie od nieregularności w sylwetce. Bacznie obserwujemy jak zmienia się ich budowa na przestrzeni czasu i dostosowujemy krój, tak aby zawsze było idealnie.

Justyna Gawryś: Czy zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że obecnie szycie na miarę przechodzi swego rodzaju renesans?

Tomasz Ossoliński: Tak, Panowie dbają o siebie i chcą dobrze wyglądać. To jest dla mnie bardzo pozytywne zjawisko. Mody są różne natomiast sam fakt, że pojawiły się Barber Shop’y, gdzie mężczyzna czuje się swobodnie, wskazuje na to, że Panowie potrzebują takich miejsc. Myślę, że Polakom dobrze zrobiły brody i że się do nich przekonali. Nadały im trochę charakteru, pomogły wyróżnić się z tłumu, wyostrzyły rysy. Miło jest to obserwować. Mam u siebie brodacza (przyp.red. Tomasz Ossoliński wskazuje mężczyznę z brodą na zdjęciu z kampanii wiszącym w Atelier), którego po raz pierwszy pokazałem w Polsce, więc poniekąd czuję się prekursorem brodatych. Był to wtedy szok dla wszystkich, a to nie było tak dawno, jakieś 4-5 lat temu.

Justyna Gawryś: Jak Pan sądzi czy długo utrzyma się ten trend na rynku?

Tomasz Ossoliński: Myślę, że on zostanie i będą Panowie z tego korzystali.

Justyna Gawryś: A my kobiety przekraczając próg Atelier co możemy znaleźć dla siebie?

Tomasz Ossoliński: Garnitur, smoking.

Justyna Gawryś: Koszule?

Tomasz Ossoliński: Nad koszulami pracujemy.

Justyna Gawryś: Dużo kobiet korzysta z usług krawca?

Tomasz Ossoliński: Nie, ogólnie są to Panowie i jesteśmy bardziej skupieni na męskiej garderobie.

Justyna Gawryś: Jakby Pan ocenił wygląd Polaków? Bliżej już nam do tego Mediolanu i Paryża czy jeszcze nie?

Tomasz Ossoliński: To się bardzo zmienia. Idzie to w dobrym kierunku, Panowie szukają, są coraz bardziej świadomi.

Justyna Gawryś: Czym jest to podyktowane? Programami, blogerami modowymi?

Tomasz Ossoliński: To jest podyktowane tym, że ludzie widzą, że dobry wygląd jest po coś, że bycie niechlujnym nie jest pożądane. Jak facet jest dobrze ubrany, pewniej się czuje, zmienia mu się sylwetka inaczej się nosi. Wie, że dużo więcej może załatwić. Dobrze uszyty garnitur będzie służył naprawdę bardzo, bardzo długo.

Justyna Gawryś: A co jest trendy w najbliższym czasie?

Tomasz Ossoliński: Myślę, że Pani wie lepiej. Chyba boho (śmiech) frędzle i zamsz.

Justyna Gawryś: A u mężczyzn?

Tomasz Ossoliński: U mężczyzn brody (śmiech). To się naprawdę bardzo rozluźniło, widzę to po kolekcji tkanin, które dostaję do szycia na miarę. Jest więcej odwagi. Moda klasyczna, którą ja robię opiera się na większej ilości niuansów, które nie są tak widoczne jak w modzie damskiej. Pojawia się fajna, męska zieleń wojskowa. Dostajemy co pół roku nową kolekcję tkanin, ktoś by powiedział, że non stop jest to samo. Proszę mi uwierzyć są różnice i to duże. Dziś dostaliśmy tkaninę, której nie miałem wcześniej, o wysokim skręcie, ale jest tak leciutka i tak delikatna. Jakbym pokazał Pani tkaninę sprzed 2 lat będzie wyglądała tak samo ale nie będzie miała tego chwytu. I to są właśnie te niewidoczne na pierwszy rzut oka niuanse.

Justyna Gawryś: Czy dobrze rozumiem, że obecnie mężczyźni noszą inne garnitury zimą, a inne latem?

Tomasz Ossoliński: Tak, to się zmienia. Mężczyźni chcą nosić garnitury wiosenno-letnie i jesienno-zimowe, a nie jeden na cały rok. Oferta tkanin jest tak różnorodna, że naprawdę można poszaleć.

Justyna Gawryś: Jakich rad mógłby Pan udzielić w kwestii doboru garderoby czytelnikom portalu Derma Estetic?

Tomasz Ossoliński: Przede wszystkim nie zacinać się na jednym ubraniu, na jednym garniturze. Zbudować sobie szafę, zainwestować w to. Warto mieć mniej więcej 3-4 garnitury, które powinny być tak wybrane, by można było je mieszać ze sobą. Do tego kilka dobrych koszul. Jak się dobrze skomponuje garderobę, to codzienny problem doboru stroju po prostu znika. Wbrew pozorom dla mężczyzn to też jest problem. Warto zainwestować w dobrej jakości materiały. Nie kupujmy na wyrywki bo na koniec nic do siebie nie pasuje. Jeśli mężczyzna ma możliwość powinien wybrać zestawy, sety, które będzie mógł ze sobą łączyć.

Justyna Gawryś: Jak długo czekamy na uszycie garnituru, koszuli?

Tomasz Ossoliński: Około 3-4 tygodni.

Justyna Gawryś: Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Tomasz Ossoliński: Ja również.

 

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar

Rodzaje zmarszczek (część 2)

Ostatnio prezentowaliśmy pierwszą część naszego mini leksykonu zmarszczek na twarzy. Dziś pora na kolejną, w której zostaną omówione: dolina łez, lwia zmarszczka, linie marionetki i naszyjnik wenus. Jak powstają i jak możemy sobie z nimi poradzić? Zapraszamy do lektury.

Dolina łez

dolina łez
www.juvederm.co.uk

Dolina łez to zapadnięcie skóry pod okiem w obrębie oczodołu, które przechodzi skośnie na policzek. Zagłębienie biegnie od kąta wewnętrznego oka do środkowej części policzka, dokładnie tak, jak płyną łzy, a czasami jego dolna część biegnie równolegle do fałdu nosowo-wargowego, co sprawia, że twarz wygląda na zmęczoną i smutną. Ten rodzaj zmarszczek jest wynikiem zaniku tkanki podskórnej oraz wiotczenia skóry.

Subtelną korekcję jesteśmy w stanie uzyskać poddając się zabiegowi z użyciem kwasu hialuronowego. Kwas przywróci skórze utraconą objętość, odświeży wygląd i sprawi, że twarz odzyska dawny, młodzieńczy wyraz. Zabiegowi towarzyszą natychmiastowe efekty ujędrniające i nawilżające.

Więcej na temat tego, w jaki sposób można poradzić sobie z doliną łez przeczytacie  tutaj.

Lwia zmarszczka

lwia zmarszczka na czole dermaestetic
taylorclinic.com.au

Lwia zmarszczka należy do kategorii zmarszczek pionowych. To pojedyncza bruzda lub kilka równoległych bruzd umiejscowionych na czole między brwiami. Lwia zmarszczka może pojawić się już w młodym wieku pod wpływem silnie działającego mięśnia marszczącego brwi. Z biegiem czasu bruzdy są coraz bardziej widoczne i nadają twarzy surowy wygląd.

Aby osłabić siłę działania mięśnia marszczącego brwi można podać w tym obszarze toksynę botulinową. Zadaniem botoksu jest rozluźnienie mięśni i tym samym złagodzenie mimiki twarzy. Jeśli zmarszczki są mocno utrwalone, być może konieczny będzie zabieg z użyciem kwasu hialuronowego, który wypełni okolicę między brwiami i dodatkowo wygładzi skórę.

Marionetki

zmarszczki marionetkowe
cosmedicentre.com

Zmarszczki marionetki to pionowe linie biegnące od kącików ust w dół. Zaliczamy je do kategorii zmarszczek grawitacyjnych, na które wpływ ma nie praca mięśni i mimika, a naturalny proces starzenia. Zmniejszona produkcja włókien kolagenowych i kwasu hialuronowego wpływa na stan skóry – staje się ona wiotka i pokryta zmarszczkami.

W przypadku tego rodzaju zmarszczek znowu pomocny może okazać się kwas hialuronowy, którego podanie spowoduje wygładzenie i ujędrnienie skóry, a twarz odzyska wypoczęty wygląd. Kolejnym zabiegiem, któremu warto się poddać jest Radiesse. Preparat stymuluje produkcję kolagenu i gwarantuje długotrwałe wypełnienie.

Wenus

„Naszyjnik Wenus” co prawda nie zdobi naszej twarzy, a szyję, jednak warto wspomnieć o nim w kontekście typów zmarszczek na twarzy, gdyż jest powszechnym problemem dotyczącym wielu kobiet.

Skóra szyi jest niezwykle delikatna i cienka, z nikłą tkanką tłuszczową, co stanowi idealne bodźce dla pojawienia się zmarszczek i wiotczenia. Zmarszczki Wenus, które pojawiają się nawet po 25-tym roku życia, to podłużne bruzdy, które układają się poziomo. Powstają w wyniku postępującego procesu starzenia, ale nie tylko. Garbienie się, czytanie z opuszczoną głową, a także spanie na wysokiej poduszce również sprzyjają pojawieniu się tych bruzd. Częste podpieranie się rękami o brodę lub szyję może mieć zgubne konsekwencje i doprowadzić do powstania zmarszczki Wenus.

Toksyna botulinowa również jest wykorzystywana przy spłycaniu tego rodzaju bruzd. Dodatkowo ujędrni oraz wygładzi skórę szyi i dekoltu.

Pierwszą część artykułu znajdziesz tutaj.

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
Zamknij
Zamknij

Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera!

Wyślemy Ci najnowsze artykuły i porady.

Konkursy + unikalne materiały tylko dla Czytelników newslettera

Dziękuję, jestem już zapisana