Błędy popełniane podczas odchudzania – Czytelniczka opowiada cz. 1

Jedna z wiernych Czytelniczek portalu Derma Estetic postanowiła opisać nam swoją historię związaną z odchudzaniem i kompleksami. Przyznajemy, że byliśmy niesamowicie poruszeni. Bez wątpienia jest to jedna z historii, która dla większości okaże się również niesamowitą motywacją. Opowieść Kasi pokazuje, że mimo przeciwności losu, jeżeli bardzo chcemy coś osiagnąć, jeżeli mamy marzenia to wystarczy samozaparcie i chęci. Nie zapominajmy, że dookoła mamy  życzliwych ludzi….

motywacja odchudzanie

Droga Redakcjo,

Jestem wierną czytelniczką Waszego portalu i często znajduję tutaj wiele porad oraz nowinek, dotyczących tego jak dbać o siebie lub rozwiązać jakiś problem związany z wyglądem.

Niedawno zamieściliście artykuł http://dermaestetic.pl/uroda/piekne-nogi-przygotuj-sie-na-nadejscie-lata/, który skłonił mnie do napisania o mojej drodze do lepszej wersji samej siebie. Wiem, że wiele osób boryka się z problemem nadwagi, ale nie każdy potrafi sobie z tym sam poradzić. Myślałam o tym, aby stworzyć bloga i napisać o moich ostatnich dwóch latach „metamorfozy”, ale powstrzymuje mnie ilość „hejterów”, którzy są wszechobecni i bardzo często krytykują wygląd kobiet, które dla mnie są ideałami.

Jesienią 2013 roku sięgnęłam tzw. „dna”, a w zasadzie szczytu wagowego. Od 2000 r. mam niedoczynność tarczy (mam usunięty cały jeden płat i część drugiego), przez co od dłuższego czasu walczyłam z nadprogramowymi kilogramami.

W 2011 roku miałam spore problemy w życiu prywatnym i zawodowym (nieszczęścia chodzą parami), które zajadałam w domowym zaciszu. Dzięki różnym książkom o samoakceptacji, w tym jednej, która wpłynęła na mnie szczególnie – przestałam przejmować się swoim wyglądem i pozornie zaczęłam siebie akceptować. A tak naprawdę – zepchnęłam mój wygląd gdzieś głęboko i na co dzień nie myślałam o tym, pakując w siebie duże ilości niezdrowego jedzenia i „sprawiając sobie przyjemności – troszczyłam się sama o siebie”.

Dopóki nie zobaczyłam siebie na zdjęciach z imprezy, które koleżanka zamieściła na facebooku, nie zdawałam sobie sprawy do jakiego stanu się doprowadziłam. Nie mogłam uwierzyć, że ja naprawdę tak wyglądam, że jestem po prostu gruba. W wieku 35 lat, przy wzroście 166 cm osiągnęłam wagę 81 kg. Prawdą jest to, że często widzimy siebie poprzez nasze własne wyobrażenie, a nie to – jak widzą nas inni i jak wyglądamy naprawdę. Odnalazłam zdjęcia sprzed 10 lat, na których byłam o 30 kg szczuplejsza i zastanawiałam się jak to możliwe, że wtedy się sobie nie podobałam?

Wpadłam w rozpacz, zaczęłam się odchudzać, unikałam spotkań ze znajomymi i udawałam, że wszystko jest w porządku i mam po prostu bardzo dużo dodatkowych zajęć. Kiedy już udało się komuś mnie wyciągnąć na jakąś imprezę, to jadłam wszystko co popadło, bo przecież nie mogłam się publicznie przyznać do tego, że się odchudzam. Tym bardziej, że tak naprawdę się nie odchudzałam. Mniejsze i bardziej zdrowe posiłki udawało mi się spożywać póki byłam w pracy, wieczorem w domu – rzucałam się na wszystko co było w szafkach i lodówce. Każdego wieczoru mówiłam sobie – dzisiaj wieczór – ostatni raz, jutro mi się uda. I przez kolejne 2—3 dni nie jadłam prawie nic. I tak dobiłam do 85 kg przez kolejne 2 miesiące.

Wtedy odezwał się do mnie kolega, moja dawna sympatia, który kilka lat wcześniej przeprowadził się do innego miasta i zaproponował spotkanie. Przez 2 tygodnie udawało mi się skutecznie wymigać, aż w końcu przyparł mnie do muru i zapytał co się dzieje i czemu go unikam, czy on coś złego mi zrobił i o tym nie wie? Wtedy pękłam i przyznałam się, że wstydzę mu się pokazać, bo wyglądam jak potwór.

Po raz kolejny utwierdziłam się, że wszystko w życiu dzieje się po coś. Okazało się, że on też miał problem z nadwagą, ale udało mu się zwalczyć zbędne kilogramy, na dowód czego przesłał mi swoje zdjęcia „przed” i „po”. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, przekazał mi swoją wiedzę i doświadczenia, a także zadeklarował wsparcie.

I tak się zaczęło. Bazowałam na następujących założeniach:

  • sukces to: 70% to dieta, a 30% to trening (25% ćwiczenia siłowe i 5% ćwiczenia cardio);
  • dieta: 5 – 6 posiłków dziennie, każdy posiłek to: 45% z węglowodanów, 40% z białka, 15% ze zdrowych tłuszczy (przy czym na śniadanie więcej węglowodanów, a na kolację więcej – białka),
  • obliczyłam bilans kaloryczny (korzystając z dostępnych w Internecie kalkulatorów): 1700 kcal w dzień treningowy, 1300 kcal w dzień bez treningu,
  • pierwszy etap zaplanowaliśmy na 3 miesiące: zestaw ćwiczeń bazującego na tzw. Full Body Workout na siłowni (każda partie mięśniowa po trochu na każdym treningu).

Zmierzyłam się, zrobiłam sobie zdjęcia, zważyłam się. Nie miałam planu pod hasłem: muszę zgubić 5 kg w miesiąc. W głowie miałam jedynie myśl, że chciałabym schudnąć i skoro mojemu koledze się udało, to mi też się uda.

Wiedząc, że mam jeść węglowodany złożone, chude mięso i nabiał, sama opracowałam sobie dietę. To co teraz oceniam jako ważne i co mi pomogło – wszystkim wokół powiedziałam, że przeszłam na dietę. Dzięki temu – byłam konsekwentna, bo nie chciałam usłyszeć za jakiś czas: „Znów się odchudzasz?” i widzieć zwątpienia w oczach najbliższych. Gdy szłam na imprezę, na wszelki wypadek zabierałam sałatkę dla siebie i odmawiałam picia alkoholu. Do pracy – zabierałam pudełka z jedzeniem i zgodnie z planem jadłam co 3 godziny. Po miesiącu widać było pierwsze efekty – zwłaszcza w okolicy brzucha. Rodzice zaczęli mi kibicować i wspierać, a na niedzielny obiad przygotowywali dla mnie kotlet z kurczaka bez panierki i porcję ryżu, zamiast ziemniaków.

Mój przykładowy jadłospis na dzień treningowy:

  • 07:00 omlet z 2 jaj, pomidor, 3 czarne oliwki, 100 g łososia wędzonego
  • 10:30 200 g sera białego chudego, 2 wafle ryżowe, ogórek małosolny
  • 14:30 mozarella light 125 g, pomidor, ½ awokado
  • 17:00 150 g piersi z indyka, 40 g makaronu żytniego razowego, 30 g sałaty, 5 g oleju lnianego
  • 19:30 trening
  • 22:00 30 g odżywka białkowa, 30 g płatki owsiane, 10 g siemienia lnianego, 1 kiwi.

dieta a odchudzanie dermaestetic

Do tego wypijałam ok. 1.5 litra wody dziennie i czerwoną lub zieloną herbatę. Ćwiczyłam na siłowni 3 razy w tygodniu, każdy trening kończąc 30 minutami aerobów (orbitrek, wioślarz).

Po trzech miesiącach ubyło mi sporo centymetrów:

  • łydka: -1 cm
  • udo: -3 cm
  • pas (pępek): -6 cm
  • klatka (pod pachami): -4 cm
  • klatka (biust): -6 cm
  • klatka (pod biustem): -3 cm
  • biceps: -2 cm.

Po tych trzech miesiącach diety i ćwiczeń, zmieniło się moje myślenie. Efekty dały mi motywację, a dieta nie była już dietą, tylko stała się sposobem odżywiania. Przestałam tęsknić za pieczywem grubo posmarowanym masłem z żółtym serem czy spaghetti alla carbonara z kieliszkiem wina na dobranoc. Szukałam stron o zdrowym odżywianiu i śledziłam profile społecznościowe, by znaleźć dodatkowe inspiracje i dodatkową motywację.

dieta jak zrzucić zbędne kilogramy

Podsumowując początek zmiany mojego trybu życia, bo tak mogę to z powodzeniem nazwać, mogę wyliczyć błędy, które popełniałam próbując zrzucić kilogramy wcześniej:

  • stosowanie diet cud, dzięki którym można stracić 10 kg w 10 dni, czyli drastyczne obniżanie ilości kalorii
  • nieregularne spożywanie posiłków
  • zbyt obfite posiłki składające się głównie z węglowodanów
  • zaczynanie diety od następnego dnia
  • brak osoby/osób, które mogą mnie wesprzeć
  • zajadanie problemów
  • brak ćwiczeń
  • zakładanie nierealistycznego planu utraty kilogramów, który z góry skazany jest na niepowodzenie.

Ciąg dalszy nastąpi…

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

W pogoni za ideałem – czy warto?

Nie jest ładne to co ładne, ale to co się komu podoba. Generalnie mamy tego świadomość, ale wiele dziewczyn i kobiet nieustannie dąży do osiągnięcia ideału.

ideał kobiety

Zacznijmy od podstawowej kwestii – co to jest ideał? Zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego (PWN): 1. coś absolutnie doskonałego, 2. człowiek będący wzorem do naśladowania, 3. najwyższy cel dążeń i pragnień ludzkich w jakiejś dziedzinie.

Jeśli mówimy o ideale kobiecego piękna, dla każdej kultury oznacza coś innego. Kanony różnią się między sobą w zależności od tego czy jesteśmy w Azji, Ameryce Południowej, Afryce czy Europie, ponadto na przestrzeni tysięcy lat bardzo ewoluowały.

Są kraje, w których wzorem są kobiety o krągłych piersiach i pośladkach, w innych kobiety z natury są niewysokie i bardzo szczupłe, są plemiona, w których kobiety specjalnie się tuczy. Oczywiste zatem jest to, że nie ma jednego ideału, jest ich nieskończenie wiele. Niezależnie od tego jeśli chodzi o piękno, kobiety od wieków są pod pewnego rodzaju presją otoczenia. Mówi się przecież o nas – płeć piękna.

Współczesny świat wymaga od kobiety by w każdej chwili wyglądała nieskazitelnie. Wystarczy otworzyć pierwszy z brzegu kolorowy magazyn dla pań czy włączyć telewizor i trafić na panel reklamowy. Piękne włosy, białe zęby, pełne usta, cery bez najdrobniejszych niedoskonałości, smukłe, jędrne ciała. Rzadko gdy na nie patrzymy przychodzi nam do głowy, że zdecydowana większość kobiet występujących w reklamach, jest wyretuszowana i udoskonalona.

trendy urodowe

Oczekuje się od nas naprawdę wiele – mamy być idealnymi żonami, matkami i jednocześnie powinnyśmy realizować się w pracy. Ale przy tym oczywiście mamy być piękne. Nie negujemy tego, że kobiety powinny dbać o siebie, popieramy również szczupłą sylwetkę – gdyż nadwaga i otyłość niosą za sobą wiele problemów zdrowotnych. Zastanawiamy się tylko gdzie jest w tym wszystkim granica?

Ciekawostką jest fakt, że wśród wielu gatunków zwierząt to samiec ma piękne barwy, grzywę, poroże, a samice przy nich są bezbarwne i nie przyciągają tak uwagi. Tymczasem w naszym świecie dość często panowie z wyhodowanym pokaźnych rozmiarów mięśniem piwnym uważają się za playboyów, a u swego boku najchętniej widzieliby „dziewczynę z rozkładówki”.

Polki na świecie mają opinię pięknych kobiet. Ale jakiś czas temu dotarł do nas trend na wydęte usta, wyeksponowane kości policzkowe, silikonowe piersi i pupy. Niektóre aktorki, piosenkarki czy prezenterki telewizyjne zaczynają wyglądać jakby były blisko ze sobą spokrewnione.

Oczywiście wszystko jest dla ludzi, ale czy naprawdę musimy tak samo wyglądać? Czy młode, naturalnie ładne i bardzo ładne kobiety, naprawdę wyglądają lepiej z napompowanymi ustami? Trend amerykańskich gwiazd nie wszystkim wychodzi na dobre, nawet im samym. Wiele tzw. celebrytek w pogoni za młodością zwyczajnie się oszpeca.

Nie każda z Was Drogie Czytelniczki zapewne oglądała czarną komedię z 1992 roku pt.„Ze śmiercią jej do twarzy”. Jeśli nie widziałyście – gorąco polecamy. Jest to komedia o tym, co zrobiliby ludzie aby zatrzymać czas, ośmieszająca pusty i zakłamany świat wyższych sfer Hollywood.

Jedną z głównych ról zagrała wspaniała Maryl Streep. Rozmawiałyśmy w redakcji o tym, że niektóre kobiety nie są klasycznie piękne, ale mają w sobie to „coś” czym przykuwają wzrok i uwagę. I właśnie 66-letnia Maryl Streep jest tego typu kobietą. Nigdy nie można było o niej powiedzieć, że jest pięknością, ale zawsze gdy się uśmiecha – po prostu zachwyca.

Oczywiście dobrze jest mieć ideały, do których się dąży. Dzięki temu człowiek rozwija się, ma cel, jest bardziej interesujący. Ważne jest jednak to, by w tej pogoni za nieosiągalnym pięknem nie zatracić piękna, które możemy nosić w sobie. Poza tym czasem lepiej poświęcić czas na to by zaakceptować siebie takim jakim się jest, zanim oddamy się w ręce lekarza medycyny estetycznej czy chirurga plastycznego.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Nowość! Arosha Face Solutions – naukowe rozwiązania dla perfekcyjnej skóry

Arosha przedstawia innowacyjny program do pielęgnacji wszystkich typów skóry, zawierający kombinację najwyższej jakości składników aktywnych. Wysoka skuteczność zabiegów – efekty widoczne już po pierwszym zabiegu – możliwa jest dzięki biocellulozie, głównym składniku okluzyjnym i idealnym nośniku składników aktywnych.

AROSHA face dermaestetic

Marka Arosha, znana do tej pory z genialnych wyszczuplających i modelujących zabiegów na ciało, wprowadza nowe zabiegi na twarz. Projekt Arosha Face, stworzony zgodnie z zasadami korneobiologii, opiera się na czterech głównych parametrach skóry: nawilżeniu, aktywności antyoksydacyjnej, elastyczności i właściwej przepuszczalności. Koncepcja Matrixtech, wykorzystana w zabiegach, to wyjątkowa synergia składników aktywnych, intensyfikuję wymianę osmotyczną, poprzez poszczególne warstwy naskórka. Dzięki zwiększonej przepuszczalności skóry specjalny „boost complex” transportuje składniki aktywne szybciej i głębiej, a zanieczyszczenia, absorbowane przez biocelulozę, są usuwane ze skóry razem z maską.

Zabiegi, w formie kompleksowych zestawów, są odpowiedzią na konkretne problemy ze skórą – zarówno w pielęgnacji profesjonalnej w gabinecie, jak również uzupełniającej – w domu. To również genialne rozwiązanie przyspieszające regeneracje skóry po laseroterapii, mezoterapii, mikrodermabrazji czy pilingach chemicznych. Potwierdzeniem skuteczności preparatów są rygorystyczne badania m.in. EticHub Uniwersytecie w Pawii, jednym z najbardziej wybitnych ośrodków międzynarodowych badań kosmetycznych oraz certyfikacji.

*Dzięki wykorzystaniu biocellulozy w Programach Arosha Face oferta jest szalenie atrakcyjna nie tylko dla Gabinetów Kosmetycznych czy Salonów Urody ale również do lekarzy medycyny estetycznej czy dermatologów.

 

artykuł sponsorowany

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Zamknij
Zamknij

Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera!

Wyślemy Ci najnowsze artykuły i porady.

Konkursy + unikalne materiały tylko dla Czytelników newslettera

Dziękuję, jestem już zapisana