Czy powiększanie ust boli? Ile kosztuje? Jak jest naprawdę?

Powiększanie ust kwasem hialuronowym to temat, który od dłuższego czasu jest niesłychanie popularny. Duża część kobiet ciągle ma wahania i się zastanawia czy powiększanie ust kwasem boli, jak długo utrzymują się efekty takiego zabiegu oraz ile on kosztuje. W internecie jest mnóstwo opinii na ten temat, my postanowiliśmy przedstawić Wam historię naszej Czytelniczki Basi.

czy powiększanie ust boli

Cześć nazywam się Basia i postanowiłam napisać o swojej przygodzie z powiększaniem ust tylko dlatego, że sama miałam problem z podjęciem decyzji, a po drugie nie mogłam znaleźć sprawdzonego źródła, które rozwiałoby moje wątpliwości. Dlaczego piszę za pośrednictwem Derma Estetic? Po pierwsze strona daje taką możliwość swoim czytelnikom by dzielić się swoimi doświadczeniami (tu zainspirował mnie artykuł o zmniejszaniu nosa nadesłany przez Justynę – po więcej odsyłamy tutaj) oraz doświadczenia mojej przyjaciółki Po drugie jak już wspomniałam sama długo szukałam informacji na temat medycyny estetycznej, które okażą się fachowymi, a w moim odczuciu ten portal jest miejscem niesłychanie profesjonalnym i rzetelnym. I w końcu po trzecie uznałam, że oprócz mnie są tu lub jeszcze trafią, inne osoby, które z pewnością zaciekawi temat powiększenia ust.

Ale do rzeczy. Mam 33 lata i jak każda kobieta lubię wyglądać ładnie i zdrowo. Ładnie to znaczy estetycznie, a nie jak sztuczna lalka barbie. Nigdy nie miałam pełnych ust (moja górna warga była zawsze zdecydowanie mniejsza niż dolna), natomiast nigdy nie narzekałam na ich asymetrię. Od 4 lat biłam się z myślami czy powiększyć usta czy też nie. Zanim pójdę do jakiegokolwiek specjalisty (fryzjera czy lekarza) szukam informacji na jego temat w internecie i tak było w tym przypadku. W mojej głowie były setki pytań czy powiększanie ust boli, czy pojawiają się grudki, jakie są powikłania, a największym problemem okazał się wybór lekarza. Dlaczego? Otóż uznałam, że to jak będę finalnie wyglądać w dużej mierze zależy właśnie od lekarza specjalisty, do którego się udam.

Powiększanie ust gdzie najlepiej? Jak ja znalazłam lekarza?

Po godzinnych przeszukiwaniach trafiłam właśnie na portal Derma Estetic (było to ponad rok temu), który niesamowicie mi się spodobał. Przeczytałam go od deski do deski. Moją uwagę zwrócił Ekspert tego portalu dr Marzena Lorkowska-Precht. Przeczytałam Jej wszystkie wypowiedzi w Strefie Eksperta i uznałam, że jest to lekarz idealny dla mnie 🙂

Dlaczego właśnie wybór padł na Artismed Warszawa i dr Marzenę Lorkowską-Precht?

  • Dr Marzena Lorkowska-Precht od 2000 roku prowadzi praktykę w zakresie medycyny estetycznej, a od 2005 roku własną klinikę Artismed. Ucieszył mnie fakt, że nie to lekarz i miejsce, które zostało założone tylko dlatego bo medycyna estetyczna stała się modna i teraz każdy (czy to dobry lekarz czy też nie) otwiera swoją klinikę i zaczyna przygodę właśnie z tą dziedziną. .
  • Ponadto jest Członkiem Amerykańskiej Akademii Medycyny Anti-Aging, delegatem światowego Towarzystwa Medycyny Anti-Aging, Członkiem Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Anti-Aging. Prowadzi również szkolenia jako Trener firm w zakresie medycyny estetycznej.

To wszystko sprawiło, że wybór był naprawdę prosty gdyż ze względu na niesamowite doświadczenie Pani Doktor, wiedziałam, że nie zrobi mi krzywdy i tylko dlatego nie bałam się oddać w Jej ręce.

Na czym mi zależało?

Przede wszystkim chciałam nawilżyć usta (mam problem z przesuszaniem, pękaniem i pierzchnięciem ust), a także powiększyć bardzo delikatnie górną wargę. Koniec końców chciałam uzyskać bardzo naturalny, subtelny wygląd moich ust,  a zarazem delikatnie je nawilżyć i ujędrnić. 

jak wygląda zabieg powiększania ust

Jak wygląda powiększanie ust i czy powiększanie ust boli?

Przed zabiegiem słyszałam, że powiększanie ust boli. Muszę zaznaczyć, że nie jestem panikarą, natomiast mój próg bólowy nie należy do najwyższych. Przed zabiegiem moje usta zostały znieczulone kremem Emla. Pani Doktor wybrała preparat, który spełniał moje oczekiwania (minimalne powiększenie i nawilżenie ust). Usta zostały wypełnione preparatem Juvaderm Volbella z lidokainą, który daje właśnie bardzo subtelny, a zarazem naturalne powiększanie ust. Ponadto ten preparat jest niezwykle plastyczny (to działa na in plus dla niego i efekt końcowy) i zawiera w swoim składzie środek znieczulający. Dzięki sprawnym dłoniom Pani Doktor i powyższym czynnikom samo powiększanie w ogóle nie bolało, byłam wręcz zaskoczona, że cała procedura przebiegła tak szybko 🙂 . Dodatkowo podczas zabiegu Pani Doktor uniosła mi kąciki ust by mój wyraz twarzy nie wyglądał na smutny.

Powiększanie ust po zabiegu…

Od razu po zabiegu wybrałam się na wcześniej zaplanowane spotkanie (czyli same widzicie nie byłam nadzwyczaj opuchnięta). Delikatne opuchnięcie oczywiście było, ale spodziewałam się czegoś gorszego. Nie miałam żadnego siniaka i nie odczuwałam żadnej grudki. Również nie czułam bólu związanego z ostrzyknięciem. Jedynie co, to takie dziwne wrażenie – a to za sprawą lidokainy (delikatne mrowienie, porównywalne do znieczulenia zęba u stomatologa).

Powiększanie ust opuchlizna i jak to wyglądało po kilku dniach…

Bardzo delikatna opuchlizna utrzymywała się ok. 3-4 dni. Była bardziej widoczna dla mnie niż dla otoczenia. Poza tym wiecie co było wspaniałe w preparacie, który został użyty do zabiegu? To, że nie wymagał rozmasowywania, gdyż preparat Volbella jest niesamowicie plastycznym preparatem i dostosowuje się do naszych ust. Po tygodniu od zabiegu mogłam się cieszyć praktycznie pełnym efektem. Usta były nawilżone i delikatnie powiększone. Od momentu powiększenia nie czułam żadnego bólu, nie miałam żadnego siniaka, ani jednej grudki. Preparat został podany idealnie i tak jak chciałam. Miałam wrażenie, że z dnia na dzień ten efekt tylko się wzmacnia. Moje usta przestały pierzchnąć nawet w bardziej chłodne i wietrzne dni.

Jak długo utrzymywał się efekt powiększenia ust?

Pierwszy raz powiększyłam usta w lutym 2015 roku. Efekt był widoczny do lutego 2016. Także efekt był widoczny równo rok czasu. Natomiast chciałabym zaznaczyć, że do dnia dzisiejszego (a mamy końcówkę kwietnia) moje usta nadal są bardziej jędrne, mniej wysuszone i wydaje mi się, że bądź co bądź ale bardziej pełniejsze niż przed powiększeniem lecz mniejsze niż bezpośrednio po.

Czy polecam zabieg powiększania ust?

Zdecydowanie tak! Z pewnością wykonam go ponownie i wybiorę dr Marzenę Lorkowską-Precht z Kliniki Artismed.

Powiększanie ust kwasem hialuronowym cena

Często się zastanawiałam ile kosztuje powiększanie ust kwasem hialuronowym. Ja za swój zabieg zapłaciłam 1500 zł i wcale nie żałuję wydanych pieniędzy. Jeżeli myślicie, że to duża kwota to podzielcie ją przez każdy miesiąc zadowolenia z własnego wyglądu – wyjdzie naprawdę niska kwota za miesiąc 🙂 . Poza tym ja wybrałam najdroższy preparat, inne są w widełkach cenowych od 1100 do 1300 zł.

Niegdyś moja przyjaciółka uległa pokusie i zdecydowała się na zabieg u mniej doświadczonego lekarza, za mniejsze pieniądze Niestety nie wyszło jej to na dobre. Pamiętajcie by zawsze zwracać uwagę na miejsce, w którym chcecie wykonać dany zabieg, na specjalizację lekarza, na jego doświadczenie. Jest to niezwykle ważne. Nie patrzcie tylko i wyłącznie przez pryzmat ceny. Czasem możemy sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc.

I pamiętajcie powiększanie ust w ciąży jest zabronione!

Powiększanie ust zdjęcia

Przepraszam, że nie udostępniłam zdjęć. Niestety początkowo nie myślałam o tym by z kimkolwiek podzielić się swoim doświadczeniem i nie zrobiłam zdjęć, które w tym momencie nadawałyby się do upublicznienia.

Buziaki, Basia

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar

Błędy popełniane podczas odchudzania – Czytelniczka opowiada cz. 3

Jedna z wiernych Czytelniczek portalu Derma Estetic postanowiła opisać nam swoją historię związaną z odchudzaniem i kompleksami. Przyznajemy, że byliśmy niesamowicie poruszeni. Bez wątpienia jest to jedna z historii, która dla większości okaże się również niesamowitą motywacją. Opowieść Kasi pokazuje, że mimo przeciwności losu, jeżeli bardzo chcemy coś osiagnąć, jeżeli mamy marzenia to wystarczy samozaparcie i chęci. Nie zapominajmy, że dookoła mamy życzliwych ludzi… Dziś przekazujemy Wam 3 a zarówno ostatnią część opowiadania Kasi na temat jej zmagań i osiągnięć podczas 2 letniego okresu odchudzania. 

jak szybko wrócić do formy po ciąży ćwiczenia dermaestetic

Styczeń 2015 r. zaczęłam z wagą 74,5 kg. Wróciłam do stosowania diety, którą rozpisałam sobie rok wcześniej (zapoznaj się z I częścią opowieści), czyli każdy z 5 posiłków to: 45% z węglowodanów, 40% z białka, 15% ze zdrowych tłuszczy. Mniej więcej w połowie stycznia, na którymś z portali poświęconych fitnessowi, natknęłam się na artykuł zalecający na diecie redukcyjnej zwiększyć ilość dobrych tłuszczy i obcięcie węglowodanów. Postanowiłam zaryzykować, zwłaszcza, że uwielbiam tłuste ryby, awokado, orzechy czy nasiona dyni.

Zmodyfikowałam moją dietę i zwiększyłam ilość tłuszczy do 30%, a węgle obcięłam do 30%. Główną zmianą jaką zauważyłam już w ciągu pierwszych kilku dni było to, że dłużej czułam się najedzona. Nadal ćwiczyłam w 3 razy w tygodniu, ale jeden trening zamieniłam na pilates lub jogę, ponieważ miałam wewnętrzną potrzebę chodzenia na tego typu zajęcia.

29 marca, po 3 miesiącach ponownie wskoczyłam na wagę i złapałam centymetr, różnicę widziałam po ubraniach i byłam zadowolona z efektu.

Waga wskazała: 69,7 kg (- 4,8 kg). W obwodach wyglądało to tak:

  • łydka: 0,5 cm
  • udo: -2 cm
  • pas (pępek): – 4 cm
  • klatka (pod pachami): – 2 cm
  • klatka (biust): – 1 cm
  • klatka (pod biustem): – 3,5 cm
  • biceps: -2 cm.

Kwiecień i maj były najgorszymi miesiącami w moim życiu. Mój dziadek, który walczył od kilku lat z nowotworem trafił do szpitala. Przez dwa miesiące na zmianę po pracy jechałam do szpitala, albo wracałam do domu zająć się synkiem. Na ćwiczenia nie wystarczało mi ani czasu, ani chęci, ani sił, jedynie w weekendy wyprawiałam się na dłuższy spacer lub na zajęcia z jogi. W połowie maja kolejny cios – u mojej siostry ciotecznej, z którą jestem bardzo blisko, stwierdzono nowotwór. Dziadek przegrał walkę na początku czerwca.

Próbując wesprzeć siostrę dzień w dzień szukałam czegoś, co jakoś nam pomoże przetrwać ten trudny czas. Zaczęłam czytać jakie produkty żywnościowe zwiększają, a jakie zmniejszają ryzyko raka. Dotarłam też do poradnika Instytutu Żywności i Żywienia oraz Fundacji Tam i Z Powrotem „Żywienie a choroba nowotworowa. Poradnik dla pacjentów i ich rodzin”. Wydrukowałam dwa egzemplarze, jeden dałam siostrze, drugi przeczytałam od deski do deski. Szukając dodatkowych informacji natknęłam się również na książkę Instytutu Żywności i Żywienia „Żywienie w niedoczynności tarczycy” (Wydawnictwo Lekarskie PZWL, 2014 r.) i bez chwili wahania zamówiłam ją.

Przeczytałam i zamierzałam wdrożyć w życie. Ale tylko zamierzałam, a życie toczyło się dalej. Dom, praca, dom, praca, czasem pilates, gdy babcia zostawała z synkiem. Starałam się w miarę trzymać dietę, a codzienny, wieczorny rytuał przygotowywania sobie pudełeczek i pudełeczka z drugim śniadaniem do szkoły dla synka, stał się pewnego rodzaju terapią dla umysłu. Częściej jednak piekłam w weekend ciasta lub ciasteczka fit, na spotkaniach u znajomych mniej uważałam na to co jem i nie odmawiałam picia kieliszka wina.

Nadeszły wakacje, gdy synek wyjechał z babcią, przez 3 tygodnie prawie codziennie z pracy do domu wracałam na piechotę (6,5 km) i co drugi dzień szłam na pilates, a czasem na zumbę.

jak wyglądają ćwiczenia na pilatesie

Pod koniec sierpnia przyjechał do nas mój cioteczny brat z żoną i dziećmi. Podczas spotkania zaproponowali mi byśmy razem z synkiem wyjechali z nimi w okolicach Sylwestra do „ciepłych krajów”. Po namyśle zgodziłam się i rzuciłam zdanie: No, to teraz będę miała większą motywację, żeby wbić się w kostium, może w końcu wrócę na siłownię. Mój brat jest osobą bardzo zwariowaną, podchwycił hasło i rzucił, że w takim razie wchodzimy teraz na wagę i ustalamy ile oboje zrzucimy do Świąt Bożego Narodzenia. W ubraniu, wieczorem po kolacji moja waga wskazywała 66,3 kg. Czyli od stycznia 2014 r. łącznie zgubiłam prawie 19 kg, mimo, że od kwietnia do sierpnia 2015 r. nie przestrzegałam bardzo rygorystycznie diety, ani nie ćwiczyłam zbyt regularnie. Poczułam „powera”, moc była ze mną i oczywiście założyłam się z bratem, że do Świąt zrzucę min. 6 kg.

Rano z ogromną motywacją wróciłam do książki IŻŻ. Książka nie jest gruba, ale jest super napisana i zawiera szereg wyjaśnień i wskazówek dotyczących konieczności dostarczania organizmowi poszczególnych grup składnikowych, witamin i minerałów, które zapewnią prawidłowe funkcjonowanie tarczycy. W skrócie – IŻŻ zaleca spożywanie 5 posiłków: śniadanie, obiad, kolacja i dwie przekąski. „Warzywa powinny stanowić podstawę każdego posiłku (…)”. „Wbrew wielu błędnym przekonaniom, że podczas stosowania diety niskoenergetycznej należy wyeliminować z niej pieczywo, kaszę, ryż, makarony i płatki, właśnie te produkty powinny stanowić podstawę odchudzonego menu”– dotyczy to oczywiście pełnoziarnistych produktów zbożowych. Zdanie to wyjaśnia i potwierdzałby „zastój” w mojej redukcji, gdy we wrześniu 2014 r. całkowicie wyeliminowałam z diety węglowodany pochodzące właśnie z produktów zbożowych, na rzecz większej ilości białka. W diecie powinno znaleźć się przetwory mleczne.

W książce zamieszczono dwa przykładowe jadłospisy. Wszystkie wymienione w jadłospisach produkty lubię i jadam. I zupełnie spontanicznie postanowiłam wdrożyć w życie jadłospis z tej książki dla diety 1200 kcal dziennie (drugi jadłospis jest opracowany dla diety 1500 kcal dziennie). „Jadłospis o wartości energetycznej 1200 kcal przeznaczony jest dla kobiet o dużym stopniu zaawansowania nadwagi lub otyłości. Natomiast jadłospis o wartości 1500 kcal mogą stosować kobiety z prawidłową wagą ciała i ustabilizowaną niedoczynnością tarczycy w celu utrzymania należnej masy ciała”.

co jeść żeby schudnąć dermaestetic

Przykładowy jadłospis, troszkę przeze mnie zmodyfikowany:

  • I śniadanie: kasza jaglana (40 g), jogurt naturalny (30 g), pomarańcza (200 g), wiórki kokosowe (5 g)
  • II śniadanie: 1 kromka chleba chrupkiego (12 g), ser biały chudy (80 g), ogórek (100 g), jabłko (150g)
  • Obiad: naleśniki pełnoziarniste (100 g), łosoś wędzony (100 g), pomidorki koktajlowe (100 g), oliwki (12 g), jogurt naturalny (60 g), czosnek (4 g)
  • Przekąska: marchewka (140 g), suszone morele (20 g), migdały (30 g) (na początku tarłam marchewkę i siekałam morele robią taką surówkę, ale potem odkryłam, że dłużej jestem syta, gdy pochrupię marchewkę).
  • Kolacja: zupa z cukinii (wywar warzywny 300 ml, cukinia tarta 200 g), grzanki pełnoziarniste (20 g, pestki słonecznika podprażone na patelni (5 g), maślanka (20 g).

Wróciłam na trening na siłowni połączony z aerobami 3 razy w tygodniu. W dzień treningowy przekąska zawierała poza warzywami porcję białka i węglowodanów i była zbliżona kalorycznie do obiadu. Czułam się dobrze, mimo, że jadłam więcej węglowodanów i owoców niż do tej pory, ale jednocześnie jadłam też więcej warzyw. Gdy patrzyłam w lustro – widziałam małe postępy.

20 grudnia z samego rana wskoczyłam na wagę: 59,1 (-7,2 kg od 29 sierpnia 2015) a łącznie -25,9 kg od stycznia 2014).

Utracone centymetry:

Podsumowanie po 2 latach: -25,9 kg !

  • łydka: -4 cm
  • udo: -16 cm
  • pas (pępek): -31 cm
  • klatka (pod pachami): -11 cm
  • klatka (biust): -12 cm
  • klatka (pod biustem): -17 cm
  • biceps: -9 cm.

Udało się! Byłam przeszczęśliwa, jakby wyrosły mi skrzydła :). Kupiłam nowy kostium, co było wyzwaniem ze względu na sezon zimowy, ale „dla chcącego, nic trudnego”. Z walizki schowanej na pawlaczu, w której trzymałam spódnice i sukienki rozmiar 38 (z nadzieją, że znów będę w nich chodzić) wyjęłam kilka rzeczy i z wielką radością bez problemu się w nie zmieściłam. Wszystkie rzeczy w rozmiarach 46, 44 i 42 poprałam, spakowałam w torby i wrzuciłam do stojącego nieopodal mojego bloku pojemnika na odzież.

Dobrze zbilansowana dieta to podstawa, nie straci się zbędnych kilogramów tylko dzięki ćwiczeniom. Ale dzięki diecie, bez ćwiczeń lub z niewielką aktywnością – można powoli stracić fałdki tłuszczu. Nie każda dieta jest dobra dla każdego. Lepiej czasem osiągać mniejsze efekty w dłuższym czasie, niż szybko stracić na wadze i mieć efekt jojo. Najtrudniej jest zacząć i przetrwać pierwsze kilka tygodni, ale warto mieć przy sobie kogoś, kto będzie nas w tym wspierał.

Droga Redakcjo, ze względu na to, że na zdjęciach, które sobie robiłam, aby mieć dowód postępów, jestem w bieliźnie nie będę ich przekazywać do zamieszczenia u Was, postaram się jednak wybrać inne zdjęcia „przed” i „po”, które mogłabym podesłać i pokazać efekty mojej zmiany.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar

Gęsia skórka na ramionach i udach – jak sobie z nią radzić?

Rzadko która osoba może poszczycić się gładką, aksamitną skórą bez skazy, ale każdy chyba o takiej skórze marzy. Wiele osób zmaga się z najróżniejszymi problemami skórnymi. Jednym z dość często spotykanych defektów skóry jest rogowacenie ujść mieszków włosowych, które potocznie nazywane jest „gęsią skórką” lub „tarką”.

jak usunąć szorstką skórę z ud i ramion

Objawami tej choroby jest szorstka skóra z widocznymi drobnymi krostkami. Może mieć podłoże dziedziczne lub wynikać z niedoboru witaminy A. „Gęsia skórka” najczęściej występuję na ramionach i udach oraz pośladkach.

Na chwilę obecną nie ma sposobów, które w 100% mogłyby zlikwidować uboczny efekt nadmiernie rogowaciejącego naskórka, niemniej jednak zarówno metodami domowymi, jak i zabiegami medycyny estetycznej możemy poprawić wygląd skóry.

Domowe sposoby na „gęsią skórkę”

Do mycia skóry objętej zmianami warto używać szorstką gąbkę, a raz lub dwa razy w tygodniu wykonywać peelingi. Do ich wykonania można wykorzystać gotowy kosmetyk lub przygotować specjalną mieszankę samemu, na przykład na bazie grubej soli kuchennej albo fusów z kawy połączonych z oliwą z oliwek lub witaolejkiem pod prysznic.

Po wykonaniu peelingu warto zastosować preparat zawierający mocznik – zmiękczający naskórek i hamujący procesy rogowacenia. W aptekach dostępne są m.in. preparaty Pilarix lub Xerial. W zależności od stopnia zmian skórnych można je stosować 2 razy dziennie. Warto jednak zawsze zasięgnąć porady lekarza dermatologa lub farmaceuty. Dobre rezultaty przynosi również stosowanie maści z witaminą A i E.

Nie można pominąć również konieczności uzupełnienia niedoborów witamin A i C, czyli wzbogacenia naszej diety o owoce i warzywa będące ich źródłem (np. morele, grejpfruty, mango, mandarynki, arbuzy, brzoskwinie, pomarańcze, jabłka, czarna porzeczka, kiwi, truskawka, cytryna oraz pomidor, rzodkiewka, marchewka czy warzywa krzyżowe, tj. szpinak, kalafior, brokuły, zielona kapusta).

Medycyna estetyczna

  • Mikrodermabrazja – polega na usuwaniu naskórka za pomocą specjalnego urządzenia. Dzięki usunięciu zrogowaciałego naskórka dochodzi do regeneracji i tworzenia się nowych, pełnowartościowych komórek. Dodatkowo mikrodermabrazja skutecznie oczyszcza skórę. Dzięki temu zabiegowi skóra wygląda młodziej, jędrniej i jest bardziej elastyczna. Szerzej o tym zabiegu pisaliśmy tutaj.
  • Oxybrazja – to siostrzany zabieg mikrodermabrazji. Jest to peeling wodno-tlenowy,    szczególnie polecany dla skór wrażliwych, naczyniowych, alergicznych. Wspomaga on naturalną odbudowę i regenerację skóry. Zabieg polega na złuszczaniu martwych komórek naskórka za pomocą tlenu i aplikowanego pod ciśnieniem strumienia soli fizjologicznej. Koniecznie przeczytaj więcej: Oxybrazja dla wrażliwców

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
Zamknij
Zamknij

Zapisz się do naszego bezpłatnego newslettera!

Wyślemy Ci najnowsze artykuły i porady.

Konkursy + unikalne materiały tylko dla Czytelników newslettera

Dziękuję, jestem już zapisana